wtorek, 30 lipca 2013

Muffinki czekoladowe z kremem brzoskwiniowym i marakują


W związku z przeprowadzką postanowiliśmy nie kupować nowych produktów tylko wytracać te co mamy. Już dawno nic nie piekłam i jakoś wypadło mi z głowy, że nie mamy mąki... Rafał mówi: "ja bym się załamał i leciał do sklepu po mąką", a ja mu na to: "a ja NIE, przecież mieliśmy korzystać z tego co mamy" :)

Co potrzebowałam?
3/4 kubka semoliny
2 czubate łyżki mąki żytniej
3/4 kubka mleka
1 duże jajko
0,5 łyżeczki sody
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
50 g czekolady gorzkiej
50 g czekolady białej
2 czubate łyżki cukru
0,5 słoiczka kremu brzoskwiniowego stovit
1 marakuja

Obydwie czekolady rozpuścić w oddzielnych naczynkach w kąpieli wodnej.

Z semoliny, mąki żytniej, cukru, mleka, proszku do pieczenia, sody, jajka wyrobić ciasto. Następnie ciasto podzielić na dwie części, do jednej dodać roztopioną czekoladę gorzką, do drugiej białą. Dobrze wymieszać łyżką (lub mikserem).

Do formy na muffinki powkładać papilotki (ja dodatkowo zrobiłam w foremkach na babeczki i też wyszły super).

Teraz już wszystko zależy od wyobraźni. 
Rozlać do połowy papilotek białe lub czarne ciasto. Na środek położyć trochę kremu brzoskwiniowego.



Następnie przykryć krem wg uznania białym lub czarnym ciastem. Na wierzch niektórych muffinek można dać troszkę kremu z brzoskwiń.
Następnie piec przez około 25 min w 190 stopniach. Po tym czasie otworzyć piekarnik i poczekać aż ostygną.
Jak będą już temperatury pokojowej, wyjąć, zdjąć papilotki i posmarować z wierzchu kremem z brzoskwini.
Na wierzch położyć pyszne wnętrze marakui. Wszystkie składniki razem świetnie się komponują, słodka babeczka z lekko słodkim kremem i kwaśną, chrupiącą pod zębami marakują.


poniedziałek, 29 lipca 2013

Sernik z serem ricotta z rabarbarem z miętowym toffi


Ciekawa jestem ilu z Was mieszka na wsi? Czy podoba Wam się tam? Czy przeprowadzilibyście się do miasta?
Ja mieszkałam już w różnych miejscach. Na wsi, w małym miasteczku i dużym mieście. Jednak zawsze marzyłam o własnym domu, biegającym wokół niego psie, ogródku, wyprawy do pobliskiego lasu na grzyby, murowanym grillu. Jakoś nie ciągnie mnie do zgiełku zalatanego miasta, jeżdżących pod balkonem aut, tramwai, autobusów, lataniu po centrach handlowych... Może to dziwne bo jestem młodą osobą ale taka jest prawda. Aktualnie mieszkamy we Wrocławiu, ale mamy zamiar przeprowadzić się na wieś. Wiemy, że z początku wiąże się to ze sporą ilością pracy przy wyremontowaniu domu, doprowadzenia działki, ogrodu do stanu użyteczności, długie oczekiwanie na łącze internetowe (bo z tego co wiemy na wsiach nie tak łatwo o dostęp), ale mamy nadzieję, że warto, że zaklimatyzujemy się tam i będzie nam tam dobrze.

Co potrzebowałam?
0,5 kg sera ricotta
0,5 kg sera twarogowego
3 łyżki mąki ziemniaczanej
0,5 puszki mleka skondensowanego słodzonego
4 duże jajka
20 g masła
3 łyżki cukru pudru

spód:
200 g herbatników
100 g masła
4 łodygi rabarbaru

sos toffi:
4 łyżki cukier
20 g masło
100 ml śmietana kremówka
4 listki mięta


Herbatniki rozkruszyć i wrzucić do robota kuchennego razem ze 100g masła. Zmiksować, nie musi być bardzo dokładnie zmiksowane. Wyłożyć na dno dużej tortownicy (około 23cm). Piec w 200 stopniach przez 10 min. Rabarbar obrać i pokroić w około 5cm kawałki.2

Cukier wsypać do garnuszka, podgrzewać do momentu aż zacznie się rozpuszczać cały czas mieszając. Dodajemy masło i posiekane listki mięty, jak się rozpuści powoli, ciągle mieszając wlewamy śmietankę kremówkę (30%). Po zagotowaniu odstawiamy do przestygnięcia. Żółtka oddzielamy od białek. Białka ubijamy. W robocie kuchennym miksujemy razem ser ricotta, twarogowy i miękkie masło (wszystko powinno być w temperaturze pokojowej). Następnie do masy dodajemy żółtka, cukier puder, mleko skondensowane, mąkę ziemniaczaną, miksujemy. Łyżką delikatnie mieszamy masę z pianą z białek. Na podpieczony spód wylać masę serową, na wierzch ułożyć rabarbar i sos toffi. Piec 20 min w 200 stopniach, następnie zmniejszamy do 160 i piec jeszcze około 40 min.


środa, 24 lipca 2013

Serowy przekładaniec w asyście konfitowanego rabarbaru z sosem toffi


Witam wszystkich moich czytelników i z góry przepraszam za moją nieobecność... ostatnio troszkę spraw się zwaliło na głowę i jesteśmy zalatani... Tego posta piszę szybko i pewnie znowu parę dni mnie nie będzie.
Nigdy nie można niczego przewidzieć, w ciągu jednego momentu świat może przewrócić się do góry nogami, dlatego cieszę się, że mam tak kochane osoby u swojego boku, które zawsze mnie wspierają...

Deser ten robiliśmy już dawno, teraz nie mamy czasu na takie złożone i pracochłonne pichcenie ale już niedługo wracamy, pełni entuzjazmu i nowych pomysłów.

Ciasto:
60 g mąki pszennej,
1 żółtko jajka,
120 g sera twarogowego półtłustego,
2 łyżki mleka 3,2%,
1 łyżka klarowanego masła,
1 łyżka cukru,
szczypta soli,
szczypta białego pieprzu świeżo zmielonego,

Ser twarogowy zmielić dwukrotnie. Przełożyć do miski i zmiksować z żółtkiem i cukrem aby powstała gładka masa. Następnie ciągle miksując dodawać mleko, masło, odrobinę soli i świeżo zmielonego białego pieprzu. Na koniec dodać przesianą mąkę, dobrze zmiksować. Ciasto powinno być lekko płynne. Wylać ciasto na prostokątną blaszkę na grubość około 0,5 cm (tak aby pokryło całe dno). Piec w 180 stopniach przez około 20 minut (do zarumienienia się ciasta z wierzchu).

Masa serowa:
150 g mascarpone,
2 łyżki cukru,
1 laska wanilii.

Mascarpone wymieszać z cukrem i ziarenkami wanilii. Wstawić do lodówki na około 30 min.

Mus rabarbarowy:
5 lasek rabarbaru,
100 ml czerwonego porto,
1 łyżka soku z cytryny,
4 łyżki cukru.

Rabarbar obrać, pokroić na małe kawałki. Porto zredukować w rondlu o połowę. Dodać rabarbar i gotować na wolnym ogniu do momentu aż rabarbar zmięknie i będzie się rozpadał. W międzyczasie dodać cukier i sok z cytryny. Przetrzeć przez drobne sitko aby pozbyć się łyk. Przełożyć z powrotem do rondelka i odparowywać jeszcze przez chwilę aby otrzymać gęściejszą konsystencję. Przelać do butelki dekoracyjnej i schłodzić.

Sos toffi:
100 g cukru,
50 g masła,
100 ml śmietany 30%,

Cukier wsypać do garnka i podgrzewać na średnim ogniu do momentu skarmelizowania, dodać śmietanę szybko mieszając. Przez chwilę razem pogotować, zdjąć z ognia i dodać zimne masło stale mieszając.

Konfitowany rabarbar:
6 łodyg rabarbaru,
150 ml syropu klonowego,

Rabarbar obrać, pokroić w 5 cm kawałki. Włożyć do woreczka i zalać syropem klonowym. Pozbyć się powietrza z woreczka, szczelnie zawiązać, włożyć do garnka z zagotowaną wodą i gotować przez 15 min na małym ogniu. Po ugotowaniu zahartować rabarbar w woreczku w lodowatej wodzie.

Składanie:
Ostygnięte ciasto pokroić w prostokątne równe kawałki 5cm/10cm.
Na talerzu rozsmarować sos toffi oraz wycisnąć kilka kropli musu z rabarbaru. Położyć na środku kawałek ciasta, posmarować je sosem toffi, ułożyć naprzemiennie konfitowany rabarbar i masę serową, w ten sposób zrobić jeszcze 2 warstwy. Na wierzchu udekorować listkami mięty oraz musem z rabarbaru.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Zupa ogórkowa curry z ciecierzycą i pokrzywą



Zupy najczęściej goszczą u nas w mieszkaniu jak jestem sama. Robię ją na kilka dni- oszczędnie i smacznie. No i nie jest mi smutno, że muszę sama stać przy garach, a następnie sama jeść. Zawsze jak trochę zostaje to Rafał próbuje i ocenia czy sobie dobrą zupę zrobiłam. Jeszcze nigdy nie skrytykował :)

Co potrzebowałam?
1 długi ogórek
0,5 kubka ciecierzycy
2 średnie marchewki
1 por (biała część)
100 g pokrzywy
2 średnie ziemniaki
2 średnie buraki
1 korpus kurczaka
2 listki laurowe
2 kulki ziela angielskiego
1 łyżeczka kurkumy
0,5 łyżeczki kozieradki
kolendra
gałka muszkatołowa mielona
kardamon
chilli pieprz cayenne
3 ząbki czosnku
1 cm kawałek imbiru
sól morska

Korpus zagotować w wodzie (około 2 litry) z liściem laurowym, zielem angielskim. Pogotować około 15 min następnie dodać obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki i buraki oraz w krążki marchewkę i ciecierzycę, posolić. Gotować około 15 min. Dodać pokrzywę- nasz była świeża i były to młode czubeczki przelane ciepłą wodą, por pokrojony w piórka i wszystkie przyprawy. Pogotować około 10 min, dodać startego na grubych oczkach ogórka, doprawić do smaku solą i pieprzem wg uznania.


niedziela, 21 lipca 2013

Smażone filety z makreli z imbirem i czosnkiem


Makrela... uwielbiam je łowić :)
Mieszkając w Irlandii, podczas ładnej pogody (chodź było jej tam niewiele), jechałam z rodzicami nad ocean. Tato zawsze dostawał cynk co do przypływów, odpływów i orientował się kiedy można wpaść w ławicę makrel. Niesamowite przeżycie! Każdemu kto ma szansę łowić makrele- polecam. 
Znaleźliśmy piękne miejsce na szczycie klifów. Jedna wędka, mama siedzi na kocu i łapie promyki. Tato pokazuje mi co mam robić z wędką, zarzucam i szybko zwijam, zarzucam, szybko zwijam... Robimy to na zmianę. Tacie udało się złapać już kilka, mówi mi w które miejsce mam zarzucić. Nagle czuję opór, walkę, zwijam, czubek wędki kieruję w miejsce w które idzie żyłka. Wyciągam jedną piękną makrelę, moja zdobycz. Niezmierna radość, czuję się jak łowca. Później udaje mi się złapać dwie na raz jednak z walką musiał mi pomóc tato gdyż nie jest to takie proste i lekkie zadanie.

Co potrzebowaliśmy?
2 średnie makrele
kurkuma mielona
sól morska
pieprz czarny
mąka pszenna
sok z cytryny
mały kawałeczek drobno posiekanego imbiru
1 ząbek drobno posiekanego czosnku
olej rzepakowy



Makrele wyfiletować.
Skropić sokiem z cytryny posolić, popieprzyć natrzeć kurkumą, drobno posiekanym czosnkiem i imbirem. Odstawić do lodówki na około 1 godzinę. Po czym obtoczyć filety w mące. Obsmażyć na oleju rzepakowym do zarumienienia (krótko, około 1 min z każdej strony).






sobota, 20 lipca 2013

Sakiewka z młodą fasolką szparagową, oliwkami i jajkiem


Pomimo niedogodności, wewnętrznego stresu, który przychodzi sam, niespodziewany- jesteśmy szczęśliwi...
Dziś oczekiwane od dłuższego czasu spotkanie rodzinne, uwielbiam takie chwile, gdy możemy być "na prawdę" wszyscy razem. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy, a z radości łza się w oku kręci. Cóż za ekscytacja. Jemy śniadanie i ruszamy w drogę.

Co potrzebowaliśmy?
0,5 opakowania ciasta francuskiego
6 sztuk młodej fasolki szparagowej
30 g szynki
0,5 małej cebuli
4 oliwki czarne
2 jajka
ser cheddar
sól morska, pieprz czarny
koperek
pietruszka
masło do podsmażenia
szczypiorek
marynowane szparagi




Szynkę pokroić w plasterki, fasolkę pokroić w mniejsze części, cebulkę w piórka, oliwki przekroić na 3 części. Wszystko razem podsmażyć na masełku na patelni przyprawiając solą i pieprzem.
Połowę ciasta francuskiego przekroić na pół położyć na nim na środku podsmażone składniki i plasterki sera. Złożyć ciasto w tzw łódkę. Wbić jajko (najlepiej aby żółtko się nie rozlało). Złożyć ciasto w sakiewki. Na wierzchu posypać suszonym koperkiem i pietruszką, jak macie świeże to posypcie w środku na jajku aby zioła się nie spaliły, a dodały daniu smaku. Zapiekaj w piekarniku około 15 min w 180 stopniach. Podawaj z kawałkami szparagów oraz posiekanym szczypiorkiem.



piątek, 19 lipca 2013

Fettuccine w sosie serowym z szynką i młodą fasolką


Szybkie makarony? My jesteśmy na TAK!
Pewnie jak każdy czasami żyjemy w biegu, na nic nie mamy czasu bo zbiera się wiele ważnych spraw które trzeba załatwić na raz. W brzuchu ściska na samą myśl, że tracisz czas stojąc w długim korku. W takich sytuacjach zaczynam się całkiem niepotrzebnie denerwować bo chciałabym móc się transportować z miejsca na miejsce... Szybko, szybciej...

Co potrzebowaliśmy?
4 gniazda fettuccine makaron Czaniecki
4 łyżki startego sera cheddar
4 łyżki parmezanu startego
0,5 kubka bulionu warzywnego
1 łyżka masła
1 mała cebula biała
100 g fasolki młodej szparagowej
100 g szynki
sól morska, pieprz czarny
2 łyżki oleju rzepakowego


W garnuszku zrobić bulion warzywny (może być z kostki + dodać liść laurowy, ziele angielskie i marchewkę). Dość długo gotować by bulion odparowywał i stawał się treściwszy.
Na patelni na oleju rzepakowym podsmażyć pokrojoną w kostkę szynkę oraz cebulkę.
Makaron ugotować al dente.
Młodą fasolkę przekroić na 3 lub 4 części (dość duże kawałki).
Dodać fasolkę do podsmażonej szynki z cebulką. Podsmażać razem prze jakieś 5 min doprawiając solą i pieprzem. Następnie zdjąć z ognia.
Na inną patelnię przelać bulion, dodać sery i mieszać aby się rozpuściły. Do sosu dodać makaron i dobrze wymieszać.

Następnie zdjąć z ognia i dodać fasolkę z szynką oraz łyżkę masła.
Jak masło się rozpuści, wymieszać i nałożyć na talerz.





czwartek, 18 lipca 2013

Węgorz duszony w sosie śmietanowym z purée pietruszkowym i solirodem


Soliród... Czy jedliście?
Z racji, że w tym roku nie liczymy na żadne wczasy bo kupujemy mieszkanie i musimy zbierać na kafelki. Odkrywamy świat i jego różne smaki w naszej małej kawalerce...
Soliród jadłam pierwszy raz w życiu. Jego smak jest przede wszystkim słony o posmaku morza :) Idealnie komponuje się do dań z rybą. Jest jego wiele rodzajów, a spotykając go w przyrodzie nie wpadłabym na to, że można go zjeść. Są to  rosnące w słonych wodach roślinki. Małe, kępiaste, zazwyczaj do 30 cm wysokości, o chrupiących pędach.
Węgorz oczywiście z połowów mojego taty, był mały ale za to jaki pyszny!

Co potrzebowaliśmy?
1 mały wegorz
mąka pszenna do obtoczenia ryby
150 ml śmietany 12 % do gotowania
sól morska- MŁYNEK
pieprz czarny- MŁYNEK
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju rzepakowego
1 łyżka masła
2 gałązki koperku
2 gałązki pietruszki zielonej
1 łyżeczka soku z cyrtyny
0,5 kg pietruszki (korzeń)
1,5 szklanki mleka
100 g masła
1 gałązka tymianeku
1 garść solirodu

Węgorza oczyścić, ściągnąć skórę i umyć. Pokroić na 10 cm kawałki, włożyć do miski, posolić, popieprzyć i dodać 1 łyżeczkę soku z cytryny. Wymieszać i odstawić do lodówki na 20 minut.
Po 20 minutach wyciągnąć z lodówki, obtoczyć w mące. Na rozgrzanym na patelni olejem rzepakowym obsmażyć węgorza, po około 3 min dodać masła. Jak węgorz zarumieni się dodać pokrojone w kostkę cebulę i czosnek, podsmażać do momentu zeszklenia się cebuli.
Następnie podlać około 1/4 szklanki wody. Jak się zagotuje dodać śmietanę i dusić pod przykryciem na małym ogniu przez około 7 min po czym dodać posiekaną natkę pietruszki i koperek, sos doprawić do smaku solą i pieprzem. Pozostawić na palniku jeszcze przez około 3 min.

Korzeń pietruszki obrać, umyć, pokroić na małe kawałki. W garnku roztopić masło, wrzucić pietruszkę, obsmażać do momentu uzyskania złotego koloru, podczas obsmażania posolić.
Następnie zalać pietruszkę mlekiem tak aby przykryło pietruszkę, dodać gałązkę tymianku. Gotować do miękkości na średnim ogniu. Następnie zmiksować w blenderze i przetrzeć przez drobne sitko w celu pozbycia się grudek.

Soliród podsmażyć delikatnie i bardzo krótko na maśle na patelni (nie solić gdyż jest on sam w sobie słony, jest on doskonałą bombą jodową), popieprzyć. 
Nałożyć wszystko na talerz.


środa, 17 lipca 2013

Lody truskawkowe na mleku z melisą i miętą



Truskawki już się powoli kończą. My zostawiliśmy sobie ich smak w słoiczkach (jako dżemy i takie w całości), zamroziliśmy w postaci lodów, jak i całe. A wy? Zostawiliście sobie troszkę truskawek na czarną chwilę?

Co potrzebowałam?
400 g truskawek
2 dość duże listki melisy
4 listki mięty
100 ml mleka
50 ml wody
2,5 łyżki cukru

 
Moje przepisy na lody są bez użycia maszynki do lodów. Używam widelca i zamrażarki :)

Truskawki oczyścić z szypułek. No i tutaj mam takie ciekawe urządzenie do którego od zawsze nie byłam przekonana, myślałam, że wyrywanie szypułek takimi szczypcami jest męczące i trwa dłużej niż wyrywanie palcami. Jednak tak jak pisałam wcześniej kupiliśmy większą ilość truskawek by zostawić sobie ich smak w słoiczkach lub zamrożone. Szczypce od rossi.pl na prawdę się przydały, wyrywanie szypułek idzie sprawnie, dokładnie, a przy tym jest to frajda bo urządzeniem mogą operować i dorośli i dzieci.

Truskawki ugnieść widelcem w miseczce razem z cukrem. Następnie dodać pokrojoną w drobne kawałeczki melisę i miętę. Dolać mleka, wody i dalej ugniatać. Włożyć do zamrażarki na co najmniej 2 godzinki. Przed podaniem wyjąć jakieś 10 min wcześniej aby lekko odtajały by łatwiej można było zrobić kulki.


wtorek, 16 lipca 2013

Fish & chips - flądra z piekarnika w sosie pomidorowym z frytkami pieczonymi w tymianku


No i w końcu znalazłam chwilkę by napisać post. W prawdzie pracy nie dostałam ale załapałam się na ciekawe zlecenie, kilkanaście godzin roboty dziennie, kilka godzin snu i znów praca... i tak przez tydzień :) Czas nie wiadomo gdzie uciekł, już połowa lipca.
Zaraz się zbieramy i jedziemy w końcu na upragnione JAGODY, może znajdziemy również jakieś kurki. Słyszałam, że jest dużo komarów- a te z kolei już się cieszą, że odwiedzi je w lesie jedzenie i będą się mogły napajać moją krwią. Zawsze chodź bym się spryskała od stóp do głów wracam cała pocharatana, zaś Rafał jak ma 1 góra 2 ugryzienia to jest święto... pewnie niesmaczna siedzi w nim krew.

Co potrzebował?
2 całe flądry
4 ząbki czosnku
sól morska z młynka
pieprz czarny z młynka
2 łyżki przecieru pomidorowego
sok z cytryny
suszona pietruszka
1 łyżka oliwy z oliwek
8 średnich ziemniaków
4 łyżki oleju roślinnego
świeży tymianek
1 mała cebula

Rybkę oczyścić, umyć i naciąć pod kątem od strony skóry.
Oliwę z oliwek wymieszać z sokiem z cytryny, drobno posiekanym 1 ząbkiem czosnku, solą i pieprzem. Zamarynować rybkę i zostawić przez około 20 min.
Następnie nasmarować przecierem pomidorowym i posypać pietruszką.
Ziemniaki obrać, pokroić zalać oliwę, dodać listki świeżego tymianku, drobno posiekane 3 ząbki czosnku, cebulkę posiekaną w piórka. Wszystko razem dobrze wymieszać. 
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 25 min.
Po 10 minutach pieczenia frytek do piekarnika włożyć flądrę (piec 15 min).
Frytki na talerzu posypać startym serem.






czwartek, 11 lipca 2013

Casserole na wędzonym żeberku z bobem i młodą kapustą


Bób... uwielbiamy go, podjadamy go wieczorami tylko ugotowanego i posolonego. Przyszedł w końcu czas by go jakoś przyrządzić, podać go w jakiejś pysznej formie.
Leżałam na łóżku i nic mi nie mogło przyjść do głowy... Nagle Rafał poderwał się z miejsca i krzyknął: WIEM! Zaufałam mu :) Poszliśmy do kuchni i za wskazówkami Rafała obierałam, kroiłam, zbierałam zioła z balkonu. Jak już zaczęło pachnieć, żołądek mi się ścisnął i nie mogłam się doczekać jedzenia...

Co potrzebowaliśmy?
200 g wędzonego żeberka
100 g bobu
0,5 główki młodej kapusty
1 mała cebula
2 średnie młode ziemniaki
2 ząbki czosnku
0,5 papryki czerwonej
6 pieczarek
70 g samych pokrojonych nóżek brokuła (jak kupujemy więcej brokuła, to kroimy go w różyczki i nóżki, następnie oddzielnie mrozimy)
3 rzodkiewki
1 mała papryczka chili
4 łyżki oleju rzepakowego
0,5 puszki mleczka kokosowego
1 szklanka bulionu warzywnego
kawałek imbiru (1cm)
1 łyżeczka curry
sól, pieprz
pieprz cayenne
oregano świerze listki
bazylia świerza listki
0,5 łyżki posiekanej kolendry
1 łyżka posiekanej pietruszka zielona
2 gałązki tymianek
papryka słodka mielona



Żeberka wędzone pokroić wzdłuż kostek. 
W dużym garnku rozgrzać olej rzepakowy i podsmażyć na nim żeberka przez około 4 min na średnim ogniu.
Kapustę posiekać w paseczki. Czosnek w cieniutkie plasterki. Cebulkę i ziemniaki pokroić w większą kostkę. Rzodkiewkę, pieczarki, paprykę również pokroić w kostkę. Papryczkę chilli posiekać w bardzo drobne kawałki.
Do garnka z żeberkami wrzucić ziemniaki i kawałek imbiru (nie obierać) i podsmażać razem przez około 3 minuty, następnie dodać cebulę, papryczkę chilli, paprykę, nóżki brokuła, czosnek, pieczarki i bób. Podsmażać razem przez około 4 min, dodać kapustę i rzodkiewkę.
Po około 3 min zalać bulionem, doprawić solą, pieprzem, papryką słodką, cayenne, imbirem, curry, przykryć przykrywką i dusić przez około 6 min. Po czym dodać mleczko kokosowe i posiekane zioła. Dusić razem przez około 5 min.
Nałożyć na talerz, ozdobić świeżą kolendrą (lub innym ziołem).


środa, 10 lipca 2013

Salsa z ogórków, dyni i rzodkiewki


Nie zapeszam, nic nie pisze...
Cisza, pukam w niemalowane, 
kopa w cztery litery i idę do przodu.
Idziemy razem.

Co potrzebowaliśmy?
1 średni ogórek
5 rzodkiewek
3 łyżki dyni marynowanej
3 łyżki posiekanego szczypiorku
1 łyżka drobno posiekanej natki pietruszki
1,5 łyżeczki soku z cytryny
pieprz czarnny świeżo zmielony
sól morska świerzo zmielona
0,5 łyżeczki oliwy pietruszkowej

Ogórka obrać i pokroić w kostkę. Rzodkiewkę umyć i również pokroić w kostkę. Dynie marynowaną (pokrojoną w kostkę) podsmażyć na suchej patelni. Wszystkie warzywa wymieszać razem dodając sok z cytryny, oliwę pietruszkową, posiekany drobno szczypiorek i pietruszkę, posolić i popieprzyć.




wtorek, 9 lipca 2013

Nowalijkowa sałatka podana w chipsie z parmezanu z krewetkami, sosem z pokrzywy i kawioru


Krewetki pierwszy raz jadłam z zalewy ze sklepu, nie powiem, że była to miłość od pierwszego wejrzenia ale też nie wykrzywiłam się z niesmakiem. Dopiero jak próbowałam je kolejnym razem, zrobione na maśle z czosnkiem (to chyba takie bardzo klasyczne podanie) to aż mi się oczy zapaliły i nie mogłam nic więcej powiedzieć... to jest to!

Bardzo smaczna przekąska, ślicznie podana i do tego świetnie smakowała... Uwielbiamy takie! Tym bardziej, że są w niej owoce morza... a dokładniej KREWETKI! Czasami warto się trochę narobić i wyczarować w kuchni coś wspaniałego. Krewetki są bogatym źródłem białka, są niskokaloryczne oraz zawierają cenne witaminy z grupy B, miedź, magnez, potas i fosfor. Aż ciężko uwierzyć, że taka malutka krewetka ma w sobie tyle zdrowia i jest taka pyszna.

No to do roboty!
Chips:
0,5 kubka startego parmezanu,

Na mocno rozgrzaną patelnię rozsypać parmezan po całej płaszczyźnie. Po kilku sekundach gdy cały się roztopi delikatnie zdjąć z patelni, nałożyć i uformować na odwróconej do góry dnem miseczce. Poczekać aż zastygnie.

Krewetki:
krewetki atlantyckie- 4 sztuki,
krewetki mrożone bez pancerzy- 6 sztuk,
2 ząbki czosnku,
3 łyżki oleju rzepakowego,
1 papryczka piri piri,
sól morska,
pieprz czarny z młynka,
80 ml białego wina,
natka pietruszki- 1 łyżka posiekanej,
łyżka zimnego masła.

Mrożone krewetki wcześniej rozmrozić. Gdy już będą dobrze rozmrożone wszystkie krewetki wrzucić na rozgrzaną na patelni oliwę, obsmażać przez chwilę po czym dodać drobno posiekany czosnek i papryczkę piri piri. Po około 30 sekundach zalać winem. Gdy wino lekko odparuje doprawić solą, pieprzem i posypać pietruszką. Tusz przed zdjęciem z ognia dodać zimnego masła i wymieszać w celu uzyskania delikatnego sosu.

Sos z kawiorem:
łyżka majonezy,
2 łyżki jogurtu naturalnego,
łyżka kawioru,
sól i pieprz do smaku.

Wszystkie składniki wymieszać razem i wstawić do lodówki.

Sos z pokrzywy:

20 czubków z młodych pokrzyw,
1 łyżka orzechów włoskich,
0,5 ząbka czosnku,
1 łyżka startego parmezanu,
3 łyżki oleju rzepakowego,
sól i pieprz do smaku.

Czubki z pokrzywy umyć pod zimną, bieżącą wodą, następnie gotować we wrzątku przez około 5 min. Odcedzić i poczekać aż ostygną. Po czym zmiksować na gładką masę wszystkie składniki razem.

Nowalijki:
botwinka,
roszponka,
młody koperek,
młody szczypiorek,
młoda nać pietruszki,
rzodkiewka,
ogórek,
obgotowane białe szparagi.

Całość:
Musnąć sosami po talerzu. Między nimi położyć miseczkę z parmezanu, do środka włożyć małe kawałki nowalijek. Polać nowalijki delikatnie sosem utworzonym podczas robienia krewetek i ułożyć krewetki.



poniedziałek, 8 lipca 2013

Marynowane białe szparagi


No, Kochani, mam do Was pytanko... zostawiliście sobie troszkę smaku szparagów w słoiczkach?

Co potrzebowaliśmy?
0,5 kg małych szparagów białych
2 kubki wody
2,5 łyżki cukru
0,5 kubka octu
2 kulki ziela angielskiego
2 listki laurowe
2 łyżki gorczycy
1 łyżeczka soli

Szparagi obrać, my poprzecinaliśmy ja na pół i włożyliśmy do słoiczka, ale można włożyć całe. Wsypujemy gorczycę.

Wodę zagotować z liśćmi laurowymi, zielem angielskim, solą i cukrem. Jak się zagotuje dodać ocet, poczekać aż się znów zagotuje i zalać słoiczki ze szparagami. Od razu zakręcić i odwrócić do góry dnem aby słoiczki się zassały.

niedziela, 7 lipca 2013

Sernik delikatny z ziemniakami- klasyczny biały


Jestem miłośniczką serników!
Swoje kombinacje z sernikami zaczęłam od CHEESECAKE pieczonych w piekarniku z położonym na dnie naczyniem z wrzącą wodą. Serniki te były zbite, mocno serowe, troszkę galaretkowate- takie inne. Już dawno takiego nie robiłam, muszę koniecznie zrobić :)

Kolejnymi były już delikatne serniki, zazwyczaj robione z ZIEMNIAKAMI. Dla niektórych jest to dziwne ale nigdy nie robiłam zwykłego sernika bez ziemniaków z rodzynkami (chodź mistrzem w robieniu takiego klasycznego sernika jest moja babcia i bardzo go lubię).

Kiedyś dostałam propozycję współpracy z kawiarnią ale miałam przywieść ciasto do spróbowania. Zrobiłam klasyczny sernik, biały, delikatny (taki jak ten), powiedziałam że najlepiej podawać go ze świeżo zrobionymi sosami z owoców oraz z całymi owocami sezonowymi. Właściciel powiedział, że on to widzi u siebie w sprzedaży sernik z dużą ilością rodzynek... Bye Bye! Zjadł, ja wyszłam i tyle było z naszej współpracy...

Co potrzebowałam? Blaszka około 21cm:
125 g herbatników
50 g masła
0,5 kg sera białego
1,5 kubka cukru
250 g ziemniaków
100 g masła
4 duże jajka
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki mąka pszenna
1 sztuka cytryny
2 małe laski wanilii
3 łyżki śmietany 18%
1 łyżka cukru

Ziemniaki obrać, ugotować i zostawić do ostygnięcia.
Śmietanę 18% wymieszać z 1 łyżką cukru.
Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić.



Herbatniki rozkruszyć i zmiksować z 50g masła. Powinno powstać kruche ciasto. Wyłożyć na dnie małej okrągłej blaszki (20 lub 22 cm). Piec w 180 stopniach przez około 10 min do zarumienienia.

W robocie kuchennym zmiksować dobrze ziemniaki z serem i 100g masła. Następnie dodać żółtka, mąki, cukier, skórkę startą z jednej cytryny i sok wyciśnięty z połowy (uwaga by nie wpadły pestki!). dobrze zmiksować, powinna powstać gładka masa.

Ubite białka wymieszać delikatnie łyżką z masą.

Wylać masę na podpieczony spód. I wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 40 minut.
Po tym czasie wyciągnąć szybko ciasto z piekarnika, nasmarować śmietaną wymieszaną z cukrem i wstawić z powrotem do piekarnika na około 15 min.

Następnie wyłączyć piekarnik, lekko uchylić i zostawić tam sernik do ostygnięcia.








sobota, 6 lipca 2013

W całości domowe mini burgery z kotletem z kaszy jęczmiennej - imprezowa przekąska


W końcu po sesji :) Długo trwała!
Przed chwilą właśnie zaliczyłam ostatni egzamin, ze ściśniętym żołądkiem, pocącymi i trzęsącymi się dłońmi, sercem bijącym 4 razy na sekundę. Odpowiedziałam na 20 pytań i już wiem, że zaliczyłam to śpiewająco!

Pogoda dziś nie dopisuje, szaro, buro i ponuro... Miało być wieczorem babskie spotkanie posesyjne ale zostało przełożone na następny tydzień. Tak więc zjem sama te przekąski, powysyłam CV i trochę się poobijam :D



Co potrzebowałam?
NA BUŁKI:

0,5 kubka mąki razowej
1,5 kubka mąki pszennej
1 łyżeczka suchych drożdży
sól
1 łyżeczka cukru
1 łyżka migdałów
3 łyżki zakwasu na żurek
1/4 kubka wody

Zaczynamy od upieczenia bułek.
Wymieszać drożdże z 1/4 szklanki wody, zakwasem na żur, łyżeczką cukru i odrobiną mąki. Odstawić na 15 minut aby ruszyły.
Po 15 min dodać mąkę pszenną i razową, migdały, 2 łyżki oleju rzepakowego i sól. Dobrze zagnieść ciasto. Odstawić w misce pod przykryciem szmatki na około 1 godzinkę do wyrośnięcia. Następnie uformować bułeczki (nieduże, można podsypywać mąką pszenną aby nie przyklejały się do rąk) i odstawić na blaszce pod przykryciem szmatki na około 30 min. Następnie piec przez 20 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Wyciągnąć i odstawić do przestygnięcia.

KOTLECIKI
1 woreczek kaszy jęczmiennej
2 jajka
8 pieczarek
1/4 sztuki papryki czerwonej
1 średnia cebula
bułka tarta do panierowania
olej rzepakowy do smażenia

Pieczarki, cebulkę i paprykę podsmażyć na oleju rzepakowym do zarumienienia, posolić, popieprzyć.
Kaszę jęczmienną ugotować wg przepisu na opakowaniu. Następnie wyciągnąć, wystudzić i wymieszać z podsmażonymi wcześniej pieczarkami z cebulką i papryką. Doprawić do smaku. Wbić jajka i dobrze wymieszać.
Na patelni rozgrzać olej rzepakowy (wylany na wysokość około 0,5cm). Usmażyć na nim kotleciki uformowane z kaszy jęczmiennej, panierowane w bułce tartej. Wyciągać i kłaść na papier aby nadmiar oleju w niego wsiąkał.

DODATKI:
szynka parmeńska
rzodkiewka
roszponka
ketchup
majonez
ser żółty
pieprz czarny

Bułeczkę przekroić. Jedną połowę posmarować majonezem, drugą ketchupem. Między połówki włożyć rzodkiewkę, roszponkę,szynkę parmeńską zwiniętą w rulonik. Na bułkę ułożyć kotlecika z kaszy jęczmiennej zawinięty w kawałek sera żółtego. Wszystko przebić szpikulcem aby się nie rozpadło.

Tym razem wykorzystałam szpikulce z rossi.pl. Prezentują się super, a dzięki temu iż są grube dobrze przytrzymały moje burgery. Rafał stwierdził iż będą się one równie dobrze nadawały jako widelczyki np. do fondue.
Można je wykorzystać do wielu kombinacji w kuchni. Dzieciaki chętnie sięgają po zdrowe przekąski nadziane na takie kolorowe, zabawne szpikulce. Dodatkowym atutem jest wielokrotne zastosowanie patyczka.




piątek, 5 lipca 2013

Pizza z grilla



Spędziliśmy wczoraj bardzo miły wieczór. Umówiliśmy się ze znajomymi na grilla. Postanowiłam, że ich zaskoczymy i przyszykujemy składniki na pizzę. A już na miejscu będziemy tworzyć.

Rafał wziął się za ugniatanie ciasta. Co potrzebował?
500 g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
200 ml ciepłej wody
2 łyżeczki drożdży suchych
1 łyżeczka cukru
100 ml oleju rzepakowego
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka suszonego oregano
1 łyżeczka bazylii

Wodę wymieszać z drożdżami i cukrem. Odstawić na około 15 min aby "ruszyły".
Następnie dodać resztę składników i dobrze ugnieść. Miskę z ciastem przykryć szmatką i wziąć na grilla :)

Ja się wzięłam za sos. Co potrzebowałam?
2 łyżki przecieru pomidorowego
2 łyżki wody
sól, pieprz,
1 łyżeczka bazylii,
1 łyżeczka oregano,
1 łyżeczka czosnku granulowanego.

Wszystkie składniki wymieszać razem. Przełożyć do słoiczka i wziąć na grilla.

Postanowiliśmy zrobić dwie pizze. Jedną z rybą, drugą z kiełbasą.

Pizza z rybą:
1 filet mintaja (pokrojony w kostkę i zamarynowany w soli, pieprzu, soku z cytryny),
szparagi,
cebula,
soliród,
papryka czerwona,
ser.

Pizza z kiełbasą:
1 pętek kiełbasy (pokrojony w plasterki),
kukurydza,
papryka czerwona,
pieczarki,
cebula,
szparagi,
ser.





No i zaczęła się zabawa...
Najpierw powiadomiliśmy znajomych, że mamy dla nich niespodziankę do zjedzenia. Zaczęły się zgadywanki. Janek nagle mówi: "pewnie bułki te takie co ostatnio robiliście z oliwkami". Był bardzo blisko :)
Powiedzieliśmy im, że mamy pizzę i będziemy ją robili na grillu... Pełne zdziwienie, ale gdy zobaczyli, że nie mamy gotowej pizzy tylko składniki i trzeba ją dokończyć to ucieszyli się. Adaś od razu wziął się za ciasto... Oczywiście jego kreatywność i pomysły nie znają granic :) Także opróżnioną butelką po piwie rozwałkował ciasto, porobił ładne wzorki... Janek w tym czasie powiadomił nas, że dziś 04.07 jest w Ameryce Dzień Niepodległości (Independence Day). No to już mieliśmy co świętować i pizza również pasowała do Amerykańskiego święta :)



Pierwszą pizzę zrobiliśmy na samej kratce i trochę za bardzo się spaliła od spodu. Najlepiej mieć lepszego grilla aby móc położyć pizzę wyżej, a nie tak jak u nas zaraz nad żarem. Pod drugą pizzą położyliśmy kiełbaski (pizza była wyżej, powoli dochodziła, a spód już nie był taki spalony). Piekliśmy ją tak jak widać na zdjęciach na folii aluminiowej i przykryliśmy również folią aby ser się rozpuścił tak jak na prawdziwej pizzy...  Piekliśmy ją tak na oko, myślę że około 20 min, ale to już zależy od temperatury.






"I KTO POWIEDZIAŁ, ŻE JASKINIOWCY NIE JEDLI PIZZY?!"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...