wtorek, 23 kwietnia 2013
Marchew, gruszka i pietruszka, czyli potrawka ze schabem... i dlaczego prowadzimy blogi?
Prowadzenie bloga wcale nie jest takie łatwe? Zależy czy robisz to dla siebie, dla przyjemności czy dla pieniędzy, może sławy albo w celu znalezienia bratniej duszy... wiele jest powodów dla których prowadzimy swoje blogi. Kulinarne blogi moim zdaniem głównie są prowadzone z takich powodów:
- chęć podzielenia się pysznym przepisem z innymi,
- chęć poznania ludzi o tej samej pasji,
- sposób na przechowywanie swoich przepisów,
- możliwość wygrania różnych nagród w różnych konkursach,
- możliwość kształcenia swojego języka w piśmie i wypowiadaniu się,
- podszkolenie techniki robienia zdjęć,
- poznawanie trendów w internecie, na całym świecie, w kulinariach i nie tylko,
- możliwość zarobku poprzez reklamy i współpracę,
- chęć zrobienia sławy (ten powód jest chyba najtrudniejszy do realizacji).
Znacie jeszcze jakieś inne powody dla których prowadzone są blogi kulinarne?
A teraz Nasz obiadek, zdrowy i dodający energii.
Co potrzebowaliśmy?
2 kotlety ze schabu bez kości,
1 średnia pietruszka,
1 średnia marchew,
1 średnia gruszka,
1 mała cebula,
2 łyżki oliwy z oliwek,
1 łyżeczka pietruszki suszonej,
do posypania szczypiorek,
Sól morska- MŁYNEK,
papryka ostra w proszku,
Pieprz czarny- MŁYNEK,
koperek suszony,
1 łyżeczka sosu sojowego
Na patelni rozgrać oliwę z oliwek i przez około 10 min podsmażać na niej pokrojony w kostkę schab. Następnie lekko podlać go wodą (około 1/3 kubka). Jak woda odparuje to dolać troszkę oliwy z oliwek i dodać pokrojoną w słupki cebule, w półksiężyce marchewkę i pietruszkę. Podsmażać razem około 15 min na małym ogniu.
Gruszkę pokroić w kostkę.
Dodać gruszkę na patelnię, przyprawić papryką ostrą, solą, pieprzem, suszoną pietruszką i koperkiem, dodać sos sojowy. Podsmażać razem jeszcze przez około 5 min. Przed podaniem posypać szczypiorkiem.
Dobrze smakuje z ryżem i dobrą, łagodna sałatką.
sobota, 20 kwietnia 2013
Potrawka chińska z grzybkami mun i trawą cytrynową
Pamiętam jak pierwszy raz jadłam grzybki mun i bambusa. Mieszkałam jeszcze z rodzicami w Polsce. Chyba był jakiś weekend i tato wpadł na pomysł aby odwiedzić swojego przyjaciela ze szkolnych lat. Kuchnią się wtedy nie interesowałam. To dlaczego zapamiętała co właśnie u niego jedliśmy? Chyba już wiem...
Tak, to była niedziela. Kiedyś jakoś nie przepadałam za rosołem raz mi smakował, a raz nie, miałam takie rosołowe wahania. U nas w domu w niedziele zawsze był u nas rosół. Czasami go zjadłam, czasami nie. Taty przyjaciela żona zrobiła rosół, no cóż nie zrobię jej przykrości i go zjem. Talerz wylądował na stół, zaglądam, a tam nie ma makaronu. Kawałki piersi i jakieś dziwne warzywa. Jadłam zachwycona, próbowałam kawałki dziwnych warzywek. Stwierdziłam, że taki rosół mogę jeść codziennie. Pani domu nazwała go "CHIŃSKIM", gdyż użyła do niego mrożonej mieszanki chińskiej i tylko dokroiła i dodała od siebie jakieś pojedyncze warzywka dla podkreślenia smaku.
Co potrzebowałam?
1 sztuka pierś z kurczaka,
50 g grzybki mun,
1 średnia pietruszka,
1 średnia marchew,
0,5 średniej cebula czerwona,
0,5 średniej cebula biała,
5 sztuk pieczarki,
2 gałązki trawa cytrynowa,
Sól morska- MŁYNEK,
Pieprz czarny- MŁYNEK,
na wierzch melisa,
na wierzch szczypiorek,
na wierzch botwinka,
1 łyżka słodki chilli sos tao tao,
1 łyżeczka sriracha,
1 łyżeczka cukier trzcinowy,
0,5 sztuki kostka rosołowa,
2 łyżki oliwa z oliwek
Kostkę rosołową rozpuścić miseczce w 1 szklance wody. Wrzucić do bulionu suszone grzybki mun oraz trawę cytrynową. Zostawić na 15 min. Po tym czasie wyciągnąć grzybki i pokroić w słupki. Trawę cytrynową przekroić na około 5cm kawałki.
Bulionu nie wylewać!!
Bulionu nie wylewać!!
Pierś kurczaka pokroić w słupki.
Obydwie cebule pokroić w piórka, pieczarki w kostkę, a pietruszkę i marchew zetrzeć na tarce na grubych oczkach.
Obydwie cebule pokroić w piórka, pieczarki w kostkę, a pietruszkę i marchew zetrzeć na tarce na grubych oczkach.
Na patelni na oliwie z oliwek lekko podsmażyć pierś, po około 3 minutach dodać cebulkę, trawę cytrynową i grzybki mun. Doprawić solą i pieprzem, podsmażać razem około 4 min.
Następnie dodać marchew, pietruszkę, pieczarki, cukier, srirachę i sos tao tao. Podsmażać około 5min, podlać połową bulionu i poczekać aż lekko odparuje i lekko zgęstnieje.
Następnie dodać marchew, pietruszkę, pieczarki, cukier, srirachę i sos tao tao. Podsmażać około 5min, podlać połową bulionu i poczekać aż lekko odparuje i lekko zgęstnieje.
Przed podaniem posypać listkami melisy, botwinki i posiekanym szczypiorkiem. Podawać np z ryżem.
czwartek, 18 kwietnia 2013
Ciasto ryżowe z malinami
Maliny, jeżyny... Najlepsze te prosto z ogródka!
U Nas maliny przezimowały w słoiczkach. Był to już ostatni słoiczek, teraz czekamy na sezon aby znów nazbierać i mieć ich w nadmiarze.
Mieszkamy we Wrocławiu, piękne miasto. Razem mieszkaliśmy już w 4 mieszkaniach. Z każdym mieszkaniem byliśmy coraz dalej od centrum, teraz jesteśmy praktycznie na bielanach. Z bucika 10 min od Auchan. Mały balkon pełen roślin. W planach jeszcze pomidory, truskawki, bratki, wiele ziół... Chodząc po sklepie zastanawiamy się głupio "może jabłonkę sobie kupimy, albo czereśnię?", taaaa i gdzie je położymy?! W kuchni w kącie stoją trzy butle i delikatnie bulka sobie winko. Parapet pełen roślin, wszędzie pełno przypraw, w szafkach domowe słoiczki z różnymi przetworami.
Chyba urodzili my się z wiejskimi GIENAMI !
Co potrzebowaliśmy?
2 torebki ryż,
0,5 kubka mąka pszenna,
0,5 kubka mąka kukurydziana,
0,5 kubka cukier,
0,5 kostki masło,
1 sztuka laska wanili,
1 łyżeczka proszek do pieczenia,
0,5 słoiczka dżem malinowy,
2 sztuki jajka
Ryż wysypać do garnuszka, zalać wodą tak aby była 3cm nad ryżem i gotować na małym ogniu co chwilę mieszając (najlepiej tak długo jak jest napisane na opakowaniu). Jakby wody zaczynało być za mało i ryż zaczynał się przypalać to delikatnie go podlewać. Zdjąć z ognia powinno być w nim trochę wody (taki budyń), dodać do ryżu cukier i masło, mieszać dopóki masło całkowicie się nie rozpuści. Zostawić do całkowitego ostygnięcie.
Jak już ostygnie wrzucić do robota kuchennego i miksować dość długo aby ryż się rozdrobnił i powstał taki pudding. Następnie dodać pestki z laski wanilii, mąki i jajka, dobrze zmiksować (masa powinna być dość płynna taka by powoli spływała na blaszkę), jeżeli taka nie jest dodać trochę mleka.
Wyłożyć ciasto na blaszkę, posmarować dżemem z malin i piec w 180 stopniach prze około 30min.
Jak już ostygnie wrzucić do robota kuchennego i miksować dość długo aby ryż się rozdrobnił i powstał taki pudding. Następnie dodać pestki z laski wanilii, mąki i jajka, dobrze zmiksować (masa powinna być dość płynna taka by powoli spływała na blaszkę), jeżeli taka nie jest dodać trochę mleka.
Wyłożyć ciasto na blaszkę, posmarować dżemem z malin i piec w 180 stopniach prze około 30min.
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Sałatka z liczi i kalmarami
Liczi... co za dziwny owoc. Pierwszy raz pokazał mi go Rafał. Rozebrałam, dotknęłam, zjadłam. Dziwna konsystencja, dziwny smak, dziwny owoc... ale jaki dobry :)
W sumie to żadnych innych dań z nim nie jadłam. Pierwszy raz jadłam samego, drugi raz w sałatce.
Adaś jadł pierwszy raz. Rafał jadł... aaaa może z pięćdziesiąty hehe kiedyś pracował w hurtowni owoców, ale zawsze jadł same, nigdy w jakimś daniu.
Macie jakieś przepisy z liczi?
Co potrzebowaliśmy?
0,5 opakowania mixu sałat,
5 sztuk liczi,
6 ringów kalmar,
1 łyżka oliwy z oliwek,
pieprz czarny- MŁYNEK,
sól morska- MŁYNEK,
1 łyżeczka soku z cytryny,
1/4 łyżeczki cukru,
1/4 łyżeczki koperku suszonego.
Na wierzchu poukładać kalmary zrobione wg tego przepisu: panierowane chrupiące kalmary.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Zupa cebulowa z gorgonzolą
Wiecie jaka była pierwsza zupa jaką zrobiłam w swoim życiu? CEBULOWA!
Rodzice poszli do pracy, ja miałam wolne. Pomyślałam, zrobię im niespodziankę i ugotują coś dobrego. Odpaliłam kompa, zaczęłam szperać w necie. W naszym domu nigdy nie robiło się jakichś wynalazków, królowała kuchnia tradycyjna, pyszna, Polska! Mama jest w tej dziedzinie mistrzem!
Zrobiłam im zupę cebulową, w sumie nie pamiętam co do niej dodawałam wiem, że zrobiłam ją na patelni z żółtym serem, a do nich były podpiekane bagietki. Pamiętam też, że wszystkim smakowała :)
Co potrzebowałam?
4 średnie cebule,
4 łyżki masła,
1 łyżka oliwy z oliwek,
0,7 litra wywaru z drobiu (rosołu lub w ostateczności może być z kostki),
0,5 kubka wina białego wytrawnego,
Sól morska- MŁYNEK,
Pieprz czarny- MŁYNEK,
0,5 łyżeczki majeranku,
0,5 łyżeczki koperku suszonego,
2 łyżki gorgonzoli,
1 łyżka drobno posiekanego szczypiorku
Cebulkę posiekać w piórka i podsmażyć na patelni na masełku z oliwą (na średnim ogniu przez około 5 min), doprawić pieprzem i delikatnie solą.
Wywar z kurczaka podgrzać w garnuszku, przelać do niego podsmażoną cebulkę, dodać koperek i majeranek. Zostawić na ogniu przez około 10min.
Po tym czasie dolać wina, jak zacznie się gotować dodać gorgonzole i mieszać dopóki się dobrze nie rozpuści. Przyprawić do smaku pieprzem i solą. Zostawić na małym ogniu przez 15min. Przed podaniem posypać szczypiorkiem.
Wywar z kurczaka podgrzać w garnuszku, przelać do niego podsmażoną cebulkę, dodać koperek i majeranek. Zostawić na ogniu przez około 10min.
Po tym czasie dolać wina, jak zacznie się gotować dodać gorgonzole i mieszać dopóki się dobrze nie rozpuści. Przyprawić do smaku pieprzem i solą. Zostawić na małym ogniu przez 15min. Przed podaniem posypać szczypiorkiem.
sobota, 13 kwietnia 2013
Giełda Staroci i Osobliwości - Wrocław
Wstaliśmy rano. Zerwałam Rafała z łóżka i mówię:
"Szybko wstawaj, jedziemy na giełdę żeby nam pięknych rzeczy nie pozabierali!!!"
Zebraliśmy się i pojechaliśmy. Siedział Pan z otwartym straganikiem, pięknymi naczyniami. Giełda za mało rozpromowana, mało klientów, mało wystawców. Poprzeglądaliśmy, Pan nam opowiedział o niektórych naczynkach- ich wieku, historii, wartości.
Po 10 min przyjechało następne auto. Może ktoś się jeszcze wystawi? Poszliśmy na spacer, za chwilę wrócimy...
Na około Wzgórza Partyzantów jest naprawdę ładnie. Rano świeciło delikatnie słonko, z ziemi powychodziły małe kwiaty i latały pszczółki. Przeszliśmy się koło teatru lalek, pooglądaliśmy gołąbki które są w klatce w tamtejszym parku, obeszliśmy w kółko całe wzgórze.
Wróciliśmy na giełdę. Wystawiło się jeszcze trzech Panów. Jeden z kilkoma bardzo starymi "rupiecorami", drugi z obrazami, trzeci z WSPANIAŁYMI STAROCIAMI. Ten ostatni Pan dopiero się wystawiał, miał długi stół piękne talerzyki, naczynka, patery, sztućce, dzbanki i inne. Chodziłam i oglądałam, dotykałam, przebierała, a on wystawiał i wystawiał. Rafał z nim rozmawiał, a ja chodziłam z jednej strony na drugą. Klientów za wiele nie mieli, przypadkowi przechodnie, pojedyncze osoby. Wystawcy śmiali się, że jesteśmy statystami i robimy sztuczny tłum. W sumie kupiłam tylko sztućce ale wiem, że jeżeli giełda przetrwa na tym miejscu to jeszcze tam wrócę nie raz...
piątek, 12 kwietnia 2013
Sos miętowy - Mint sauce
Dodając przepisy w składnikach piszę: "SOS MIĘTOWY"- wiele osób pyta "co to za sos? Gdzie mogę go dostać?"
Kupiłam go w Irlandii. Nie wiedząc jak smakuje, do czego się go dodaje. Byłam ciekawa jak smakuje, do czego będzie pasował...
180g bardzo wydajny, dodaje się go troszkę i zawsze czuć ten specyficzny smaczek. Na opakowaniu jest napisane: IDEALNY DO JAGNIĘCINY! - otwierając go, spróbowałam, mocny smak miętowy podkreślony octem lekko słodki, widać i czuć kawałki mięty.
V- dla wegetarianów i wegan
Z racji, że ocet często jest dodawany w małej ilości DO CIAST... pomyślałam, że z tak intensywnym smakiem, mała jego ilość podkreśli smak słodkości, doda ładnego koloru i ciekawych zielonych drobinek.
W sumie do mięsa go jeszcze nie używaliśmy, chodź pewnie też nieźle musi smakować :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)