sobota, 4 października 2014

Bandol, Lazurowe Wybrzeże, Francja

Bandol jest miasteczkiem turystycznym we Francji w którym można świetnie spędzić czas. Położony 55 km od Marsylii gdzie znajduje się lotnisko. Zostaliśmy tam na tydzień i zdecydowanie było to za mało.
Wynajęliśmy na tydzień apartament (1 dość duży pokój- 2 łóżka dwuosobowe, mała kuchnia i łazienka) w Residence le Goeland na ulicy av Mal Foch około 1 kilometra od centrum. Ten jeden kilometr potrafiliśmy przejść kilka razy w dzień i w nocy i nigdy nie był uciążliwy, zawsze wspominam go z wielkim uśmiechem. Apartament z widokiem na Morze Śródziemne- Lazurowe Wybrzeże, pogoda na początku września cudowna, około 30 stopni lekki wiaterek.






W centrum znajduje się wiele ciekawych restauracji i kawiarni. Zjeść można było od €10- €30, kuchnia francuska jest boska, wszystko co tam jadłam było przepyszne. W pierwszy dzień jadłam sałatkę z krewetkami i bagietką czosnkową za €12, porcja solidna, warzywa świeże, krewetki soczyste, no i chrupiące świeże pieczywo ♥ Ślimaki też mi posmakowały, podane były z masłem pietruszkowo- czosnkowym, żabich udek nie jadłam ;)
Wracając nad ranem około 4 do domu zahaczałam o piekarnię, nigdy nie mogłam przejść obok niej obojętnie, uwielbiam zapach świeżego pieczywa. Kupowałam 3 bagietki i czasami croissanty, po drodze do domu zjadałam co najmniej pół bagietki, ciężko się jej oprzeć. 
Spędziliśmy wczasy poniekąd po francusku popijając każdy posiłek winem, kończąc na 40% pastisie o smaku anyżowym. Nie powiem, że nie kręciło mi się w głowie, było bardzo wesoło. 


W centrum przy samej plaży jest ulica, po jednej stronie restauracje, kawiarnie, bary i butiki po drugiej plaża i deptak na którym można kupić wszystko- pamiątki pamiąteczki- obrazy, lustra, biżuteria, odzież, magnesy itd. ponadto niezastąpione budki z lodami i fast foodem. Co chwilkę jakieś pokazy tancerka, mim, malarz, orkiestra, beatboxer. Nie mogę nie wspomnieć o parcie w którym można podziwiać piękne, luksusowe jachty, aż się człowiekowi pobudza wyobraźnia na ich widok. Życie w Bandolu można zdecydowanie podzielić na dzienne i nocne, ja korzystałam z obydwóch, na sen pozostało mało miejsca ale ten czas tak szybko leciał. 






Nocne życie hula całą parą, poznałam wielu przemiłych ludzi, spędziłam z nimi wspaniale czas, nauczyłam się najgorszych słówek po Francusku i wszyscy mieli przy tym fun. Deptak podświetlany latarniami i żeby nie skłamać do 22-23 cały czas sprzedają się pamiątki. Już w pierwszą noc trafiłam na beach party z muzyką która trafia w moje serce- minimal. Były tańce, francuska gra w króla w którą o dziwo w jakiś sposób nauczyli mnie grać, pétanque (gra w bule), śpiewy, drinki, koktaile, a nawet nauka kręcenia poikami (w moim przypadku oczywiście nie podpalonymi). Trafiliśmy również na piękny pokaz sztucznych ogni. Znaleźliśmy kasyno z którego nie skorzystaliśmy ale dla chętnych i odważnych mogę tutaj o nim wspomnieć. 






Bandol mogę z czystym sumieniem polecić. Jak dla mnie rewelacja czy w dzień czy w nocy. Co prawda nie zagłębiłam się w historię i nie zwiedziłam żadnych miejsc związanych z kulturą tego miasteczka ale chcę tam koniecznie wrócić i to naprawić bo wiem, że nudziła się tam na pewno nie będę.

4 komentarze:

  1. Wspaniała przygoda, tylko pozazdrościć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pysznie spędzacie czas, z przyjemnością poczytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. moje ulubione wakacyjne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

Przepraszam za weryfikację obrazkową jednak zaatakowali mnie spamerzy i muszę z nimi walczyć!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...